Câlnic

Pierwszy na naszej trasie zamek chłopski. Teoretycznie obiekt wpisany na listę dziedzictwa Unesco, w praktyce zero turystów i to my jesteśmy eksponatami dla tutejszej ludności.

Zameczek jest zamknięty i cholera wie kto ma klucze do niego. Ludzie bardziej interesują się nami niż zameczkiem.

„Że co że wpisany na listę Unesco a cóż to jest”

Z informacji znalezionych w internecie podobno zamek pełni funkcje centrum kultury. Ja niestety nigdzie nie zauważyłem tego.

Jednak mimo wszystko warto zboczyć z kursu i odwiedzić Calnik nie tylko ze względu na zabytek klasy Unesco ale również na senną atmosferę wioski, ludzi dla których to ty jesteś ciekawostka. Dla nich zamek to naprawdę drugorzędna sprawa.

Tuż przy zamku mieści się sklep spożywczy który też powinien być wpisany na listę Unesco. Taki klimat wczesnego Gierka. Polecam.
[contact-form-7 id=”282″ title=”Formularz 1″]

Albufeira miasto które nie śpi.

Poranek w Albuferii przywitał nas pięknym słońcem. Mimo krótkiego snu chcemy jak najszybciej wyjść z mieszkania. Krzyk mew i cudowny zapach oceanu sprawia, że biegniemy w stronę morza. To właśnie Atlantyk jest pierwszym miejscem z którym się witamy. Woda nie rozpieszcza temperaturą, no cóż ale przynajmniej można zamoczyć nogi. Po prostu coś wspaniałego.

Z plaży Oura udajemy się brzegiem morza na zachód w stronę centrum. Po drodze zobaczymy najwspanialsze plaże, klify, cudowne formacje skalne.Morze tutaj wyrzeźbiło sobie w skale przeróżne formacje. Skały, zatoczki,  poszarpane przez bijąca nieutrudzenie fale Atlantyku tworzą najpiękniejszy spektakl wizualny.

W takich warunkach a jeszcze przy znikomej ilości plażowiczów można cały dzień spędzić na podziwianiu wspaniałego wybrzeża Algavre.

W końcu zostawiamy plażę i udajemy się na tzw stare miasto. To stare miasto odbiega trochę od tego do czego byliśmy przyzwyczajenie np Dubrownik, Bar, itp. Architektura Albuferii jest inna, zaskakuje dla tych którzy pierwszy raz są w Portugalii czy Hiszpanii.

Przypomina Amerykę Łacińską z filmów. Skąpane słońcem kościoły, mury starych domów to wszytko przyprawia o zawór głowy.

Centrum Albuferii to potężny przemysł turystyczny. Prawie o każdej porze roku jest pełno spragnionych słońca turystów. Dlatego też dla tych którzy nie lubią zgiełku stare miasto może przytłoczyć. Namolni restauratorzy, sklepy ze wszystkimi świecidełkami to może naprawdę odstraszyć.

Albuferia nigdy nie śpi, tu o każdej porze dnia i nocy można spotkać ludzi przesiadujących w barach. Coraz popularniejsze tanie loty spowodowały że ludzie przyjeżdżają się tu zabawić poszaleć w licznych dyskotekach. Jeśli jednak nie przerazimy się tym to Portugalia odsłoni nam swoje piękne oblicze i pokaże naprawdę wspaniałe rzeczy.

 

[contact-form-7 id=”282″ title=”Formularz 1″]

 

 

 

W rytmie Fado- Portugalia

Portugalia przywitała nas chłodno-słonawym powietrzem znad Atlantyku. Nic dziwnego przecież lotnisko w Faro jest położone nad samym oceanem. Jedynym zaskoczeniem okazała się dość niska temperatura powietrza jak na maj. Później miałem się dowiedzieć, że na północy kraju spadł śnieg i co ważniejsze dla mnie że przez dzień może być bardzo upalnie i bez kremu  który przezorni mundurowi w Manchesterze wyrzucili mi do kosza można trochę się poparzyć.

Po szybkiej odprawie pierwsze kroki kierujemy do wyjścia żeby wydostać się na upragnione noclegi. Jeśli przyleciałeś do Faro nocą to możesz zapomnieć o tanim transporcie. Pozostaje Ci, jeśli chcesz nocować w Faro spacer ok 5 km lub jeśli udajesz się do innego miasta wynajęcie taxi co wiąże się z kosztem w zależności od miasta od 30 do 50 Euro. Jest jeszcze jedna forma transportu tzw shuttle bus, można go wcześniej zarezerwować przez internet. Koszt przejazdu z Faro do Albuferia to ok 25 zł.   Po ok 50 minutach jesteśmy już na noclegu w Albuferii. Pewnie w normalnym tempie 80 km/h zajęło by to trochę dłużej jednak nasz kierowca wymyślił sobie że że co jakiś czas trzeba  przegarować swojego busika.cdn