Fatima

Będąc w Portugalii koniecznie trzeba udać się do Fatimy i pomijam tu kwestie wyznaniowe. Jest to o tyle łatwe, że Portugalia to świetnie skomunikowany kraj i prawie z każdego miejsca kursuje komunikacja. Jeśli zamierzacie dojechać do Fatimy z Faro to czeka was kilkugodzinna przejażdżka w bardzo komfortowym autobusie co czyni tą podróż bardzo przyjemną. Autobusy odchodzą z głównego dworca o kosztują ok 25E. Najlepiej wybrać się tam pierwszym autobusem z samego rana jeśli oczywiście chcecie wrócić z powrotem do Faro. Kurs jest prze Lizbonę tam trzeba przesiąść się do innego autobusu, nie jest to jednak nic trudnego. Po przyjeździe do Fatimy bez problemu będziecie wiedzieć gdzie iść tzn. do sanktuarium objawień.

Sam plac przed kościołem jest ogromny. Wraz z nowym kościołem prezentuje się naprawdę okazale.

W środku sanktuarium możemy zobaczyć groby pastuszków którym ukazała się Matka Boska. Wnętrze jest ładne bez zbędnych udziwnień.

Na placu obok kościoła jest pomieszczenie w którym wierni palą świece oraz woskowe fragmenty ciała ludzkiego prosząc o uzdrowienie

 

Sama miasto Fatima w moim przekonaniu nie ma oprócz sanktuarium nic do zaoferowania. Okoliczne uliczki pełne są hoteli i supermarketów z dewocjonaliami. Jednak nie jest to tak nachalne jak w innych tego typu miejscach.

 

W poszukiwaniu Fado

„Szukajcie muzyki Fado przy głównym placu i w pobliskich ulicach, pełno tam knajpek w których grają Fado”. Gówno prawda, autentycznego fado nie znajdziecie w rejonach turystycznych Lizbony. Żeby znaleźć faktyczną muzykę Fado trzeba być albo mieszkańcem Lizbony albo mieć dobrego znajomego Portugalczyka, który na dodatek interesuje się tym tematem. Wszystkie knajpki w których będą grali Fado to tylko komercja pod turystów.


Jeśli jednak w dalszym ciągu chcecie szukać muzyki Fado to dobrym sposobem aby zbyt szybko się nie znużyć jest odwiedzenie sklepu z napojami izotonicznymi.

Oczywiście wszytko to w granicach normy i przyjętych zwyczajów. Pamiętajcie by później nie narobić sobie problemów

Lizbona

Jeśli chcecie poczuć się jak w San Francisco, a nie stać was na taką podroż, koniecznie odwiedźcie stolice Portugalii Lizbonę. To tam za sprawą mostu Ponte 25 de Abril, który jest kopią mostu z San Francisco przy odrobinie wyobraźni możecie się poczuć jak Stanach.

Drugim wielkim mostem z zapierającym widokiem jest most Vasco da Gamma. Uważam że grzechem jest będąc w Lizbonie nie przejechać się po nim. Widok jaki roztacza się z niego jest nie do opisania. Sam most ma aż 17 km czyli naprawdę nieźle. Jeśli jesteś umiarkowanym turystom a nie zidiociałym backpakersem, który nawet jak mu oferują za darmo nocleg w przyzwoitych warunkach to on i tak odmówi i będzie spał w rowie między śmieciami i innymi niezbyt przyjemnymi rzeczami  byleby tylko móc później pochwalić się na którymś z forum jaki to z niego extreme,  to powinieneś zacząć zwiedzanie Lizbony od wjazdu na górę z pomnikiem Chrystusa Króla. z którego rozciąga się wspaniała panoramo na całe miasto. Pomnik przypomina ten z Rio de Janeiro. Z tym, że ma tylko (aż) 110 m czyli taka miniatura z Rio.   Kolejnym żelaznym punktem dla zwiedzających Lizbone jest nadbrzeże ze swoją wieżą Belem i dalej pomnikiem Odkrywców. Wieża pełniła w czasach odkrywców role strażnika portu jak również punkt orientacyjny. Z pod wieży dzieli nas kilka kroków do pomnika Odkrywców, który prezentuje się naprawdę okazale i warto pod niego podejść. Jeśli już znudzimy się tłumem turystów spod wieży, możemy ruszyć nabrzeżem i poczuć się jak w kolonialnej Ameryce za sprawą pięknej architektury, która pewnie już tylko w niektórych krajach pozostała. Dalszy cel naszej podroży jest masowo oblegany przez turystów właściwie o każdej porze. Długie kolejki i wielka ciżba może nas odstrasza. Jednak to kolejny z żelaznych punktów Lizbony. Klasztor Hieronimitów z grobowcem Vasco da Gamy po prostu należy zwiedzić nie przejmując się tłumem ludzi. Z zewnątrz zachwyca wspaniała architektura ale i wewnątrz możemy obejrzeć wspaniałe zdobienia.   Trzeba mieć niebywałe szczęście żeby wśród tłumu turystów zrobić zdjęcie grobowca Vasco da Gamy bez czyjeś głowy. Z pod klasztoru koniecznie udajmy się na główny plac- rynek Lizbony. Bez odwiedzin tego miejsca Lizbona nie byłaby w pełni zwiedzona. To oczywiście żart, jednak jeżeli tylko mamy możliwość odwiedzenia tego miejsca to zróbmy to. Architektura zachwyca swoją okazałością, jest tu naprawdę przepięknie. Można tutaj  zapomnieć o mijającym czasie. Cała okolica rynku to jedno wielki arcydzieło sztuki, tutaj nie można się nudzić, a czasu i tak będziemy mieć za mało aby wszystko zobaczyć

Albufeira miasto które nie śpi.

Poranek w Albuferii przywitał nas pięknym słońcem. Mimo krótkiego snu chcemy jak najszybciej wyjść z mieszkania. Krzyk mew i cudowny zapach oceanu sprawia, że biegniemy w stronę morza. To właśnie Atlantyk jest pierwszym miejscem z którym się witamy. Woda nie rozpieszcza temperaturą, no cóż ale przynajmniej można zamoczyć nogi. Po prostu coś wspaniałego.

Z plaży Oura udajemy się brzegiem morza na zachód w stronę centrum. Po drodze zobaczymy najwspanialsze plaże, klify, cudowne formacje skalne.Morze tutaj wyrzeźbiło sobie w skale przeróżne formacje. Skały, zatoczki,  poszarpane przez bijąca nieutrudzenie fale Atlantyku tworzą najpiękniejszy spektakl wizualny.

W takich warunkach a jeszcze przy znikomej ilości plażowiczów można cały dzień spędzić na podziwianiu wspaniałego wybrzeża Algavre.

W końcu zostawiamy plażę i udajemy się na tzw stare miasto. To stare miasto odbiega trochę od tego do czego byliśmy przyzwyczajenie np Dubrownik, Bar, itp. Architektura Albuferii jest inna, zaskakuje dla tych którzy pierwszy raz są w Portugalii czy Hiszpanii.

Przypomina Amerykę Łacińską z filmów. Skąpane słońcem kościoły, mury starych domów to wszytko przyprawia o zawór głowy.

Centrum Albuferii to potężny przemysł turystyczny. Prawie o każdej porze roku jest pełno spragnionych słońca turystów. Dlatego też dla tych którzy nie lubią zgiełku stare miasto może przytłoczyć. Namolni restauratorzy, sklepy ze wszystkimi świecidełkami to może naprawdę odstraszyć.

Albuferia nigdy nie śpi, tu o każdej porze dnia i nocy można spotkać ludzi przesiadujących w barach. Coraz popularniejsze tanie loty spowodowały że ludzie przyjeżdżają się tu zabawić poszaleć w licznych dyskotekach. Jeśli jednak nie przerazimy się tym to Portugalia odsłoni nam swoje piękne oblicze i pokaże naprawdę wspaniałe rzeczy.

 

[contact-form-7 id=”282″ title=”Formularz 1″]

 

 

 

W rytmie Fado- Portugalia

Portugalia przywitała nas chłodno-słonawym powietrzem znad Atlantyku. Nic dziwnego przecież lotnisko w Faro jest położone nad samym oceanem. Jedynym zaskoczeniem okazała się dość niska temperatura powietrza jak na maj. Później miałem się dowiedzieć, że na północy kraju spadł śnieg i co ważniejsze dla mnie że przez dzień może być bardzo upalnie i bez kremu  który przezorni mundurowi w Manchesterze wyrzucili mi do kosza można trochę się poparzyć.

Po szybkiej odprawie pierwsze kroki kierujemy do wyjścia żeby wydostać się na upragnione noclegi. Jeśli przyleciałeś do Faro nocą to możesz zapomnieć o tanim transporcie. Pozostaje Ci, jeśli chcesz nocować w Faro spacer ok 5 km lub jeśli udajesz się do innego miasta wynajęcie taxi co wiąże się z kosztem w zależności od miasta od 30 do 50 Euro. Jest jeszcze jedna forma transportu tzw shuttle bus, można go wcześniej zarezerwować przez internet. Koszt przejazdu z Faro do Albuferia to ok 25 zł.   Po ok 50 minutach jesteśmy już na noclegu w Albuferii. Pewnie w normalnym tempie 80 km/h zajęło by to trochę dłużej jednak nasz kierowca wymyślił sobie że że co jakiś czas trzeba  przegarować swojego busika.cdn